czwartek, 13 czerwca 2013
czasem słońce, czasem deszcz...
Najpierw były słoneczne dni i nie było czasu na pisanie bo ciągle byliśmy w plenerze .Później padał deszcz i byleś synku tak absorbujący jak tylko można być najbardziej. Zresztą pracowałam nad fotoksiazka z pierwszego półrocza Twojego życia , wiec czasu nie było na nic innego. A dzisiaj jest słonecznie ale drzemkę masz w domu zatem zasiadłam tutaj by napisać znów kilka slow o Tobie.Nie wiem czy to możliwe ale mam wrażenie, ze używasz słowa mama całkiem świadomie... gdy pojawię się w pokoju po dłuższej nieobecności potrafisz krzyknąć mama z radością w glosie?i gdy coś niedobrego się stanie wołasz mama tonem zrozpaczonym.Potrafisz wtulić się we mnie kładąc mi głowę na ramieniu- są to bezcenne chwile, na szczęście często ma to miejsce.Wieczorne zasypianie również ma swój niepowtarzalny urok, przewracasz się z boku na bok gaworząc w kolko mama, tata , baba i plując a my z tata ledwo powstrzymujemy się ze śmiechu. Były tez mniej przyjemne momenty jak Twoja histeria w wózku kiedy to zanosiłeś się od płaczu i ni jak nie można było Cie uspokoić, zresztą podobna histeria była kilka razy przed zaśnięciem, już zasypiałeś i w momencie krzyk.Niestety nie mam pomysłu co mogło być nie tak.Ale w macierzyństwie tak jak w pogodzie..czasem słońce, czasem deszcz .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz